wtorek, 2 lipca 2013
Początki mojej zajawki
Tak jak pisałem wcześniej zaczynałem w dość młodym wieku lecz jak patrze na dzisiejszą młodzież na stoku lub poprostu na dzieci 5-6 lat które uczą sie jeździć na snowboardzie to naprawde bardzo dobrze sobie radzą. Mają strasznie dużo energi i zamiłowania do tego co robią. Oby im to nigdy nie mineło. Ja zaczynałem w Polskich górach na stoku który już nawet nie istnieje. Pamiętam że była to super miejscówka pod względem położenia. Cóż innego chcieć od stoku który znajduje sie w lesie i tylko część była ratrakowana i przygotowana do jazdy. Ja nauczyłem się panować nad deską w ciągu tygodnia czyli jeździć na tylniej krawędzi i lekko na przedniej. Niestety osoba która mnie namówiła na spróbowanie jeździła juz dobrze więc była motywacja by jak najszybciej i najefektywniej nauczyć się tego sportu. Zafascynowała mnie deska bo dawała mi bardzo dużo radości i możliwości. Niestety po moich kilku dniach intensywnej nauki, przyszedł pech. Pamiętam jak ten las kusił by w niego wjechać i zacząć zjeżdzać bo tych terenach gdzie śnieg byl za kolana. Strasznie mnie do tego ciągneło. WIec uznalismy że odważe sie zjechać po terenie zupełnie nie przygotowanym do jazdy. Następnego dnia ruszyliśmy do lasu. Oczywiście ja jako amator nie umiałem się zachować w takich sytuacjach. Deska zaczeła mi sie zapadac pod snieg, ja zbierając ten snieg nie mogłem jej opanować. Ale tylko głupi mógł zdjąc deske i się wracac. Deska była najprostsza, wypożyczona z wypożyczalni obok. Była to poprostu deska do nauki. Jadąc przez ten las i próbując zmieniac krawędzie które rzadko wychodziły , wyglądałem jak bałwan (od upadków oczywiście). No i stało sie jadac i nie widzac deski spod puchu momentalnie sie zatrzymałem i upadłem do przodu. Nie wiedziałem co się dzieje ale oczywiście pierwszym błedęm bylo niekontrolowanie upadku i podparcie sie nadgarstakiem który jak się później okazało był poprostu złamany. Odpiąłem deske i ujrzalem korzeń. Wtedy zdałem sobie sprawe że nie przemyślałem tego wypadu. Ale człowiek uczy się na błedach wiec odpiałem deske, nadgarstek okładałem sniegiem i ruszyłem w dół stoku. Niestety do szpitala nie bylo co jechac gdyż kolejki ludzi takich jak ja byly okropne. Wolałem poczekac do powrotu. Ten wyjazd utkwił mi bardzo w głowie dlatego go tak pamiętam , ponieważ 2 miesiące po tym też pojechałem w góry. I pierwsze co zacząłem to uczyłem się upadać i jeździć dobrze na tych krawędziach. Dla tych co jeszcze nie wiedzą, uczyłem się bez instruktora i do tej pory go nie brałem. Ucze się od ludzi na wyjazdach i sam próbuje dochodzić do błędów jakie zrobiłem. Dorzucam troche zdjęć miejscówki które znalazłem. Zdięcia są robione Zimą i Latem.
Zaczynamy!
Witam Wszystkich :)
Główną tematyką mojego bloga będzie pasja którą daże wielkim zamiłowaniem i przyszłością. Tym moim drugim życiem jest snowboard. Na desce śmigam od 10 lat za namową znajomego. Tak wcześniej jeździłem i uczyłem się jeździć na nartach w bardzo młodym wieku. I choć jestem z środkowej Polski i w góry mam daleko to i tak mnie nic nie powstrzyma. Uważam że życie powinno być naszą pasją i że trzeba je wykorzystywać do końca. Nikt z nas przecież nie chciał by żałować w przyszłosci mając 70-80 lat że tak naprawde nic nie osiągnał i nic nie zrobił po to by mógł wspominać. A człowiek bez wspomnień i marzen to sami wiecie.... Dlatego tym blogiem chciałbym was zarazić swoją pasja ale tez zaciekawić swoją osobowością. Będe tu zapisywał wszystkie swoje zajawki i myśli jakie mi przychodzą do głowy. Wrzucał mase filmików i zdjęć.
Imie: Piotr
Wiek: 19
Kraj: Polska
City: Radom
Style jazdy: freestyle , freeride
Rok rozpoczęcia: 2003
Najczęsciej odwiedzane miejsca: Polska , Słowacja, Austria.
Snowboard: burton custom flying V 2012 , Burton custom X 2010.
Wiązania : Burton Cartel EST 2013.
LETS GO!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

